Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

October 22 2019

07:09
Wspomniałem twoje osamotnienie
Samotne godziny, dnie
Najsłodsze przeznaczenie

Tęsknota głębsza niż pragnienie
Samotność w mroku, puste pomieszczenie
Jęk podłogi rozwiewa cienie

Ale nie, to tylko kornik
Nieznośnie drwiący z ciebie
Każe podnieść głowę
Przełknąć uwielbienie

Takie jest psie serce
Straszliwe przeznaczenie

Psa nie obchodzi nic oprócz ciebie
czasami woda jest potrzebna, pies lubi też jedzenie

A ty człowieku? 
Kiedy ostatnio ktoś łkał z miłości do ciebie?
Jesteś ty, jest pies i rosnące cienie

Psia samotność to nie śmierć
Ale ty na pewno umrzesz
Z tobą osamotnienie

June 12 2019

13:23
Jeśli umierać - to gwałtowną śmiercią
Nie można konać ciągle
Czekając na pocztówkę od pomyślności
Tamując nieustannie upływ krwi kijem

Jeśli się śmiać - to z całych sił
Musisz przecież ten śmiech wyraźnie słyszeć
Żeby w niego wierzyć trzeba zapomnieć 
Przecież żarty się skończyły

Jeśli płakać - to z tęsknoty
Tylko może nie za ludźmi
Bo oni mają w zwyczaju umierać
I zostaje tylko ich śmiech dudniący w niepamięci

Umieraj więc, choćby codziennie
Śmiej się roniąc łzy z tęsknoty
Bo jak mawiają
Kijem rzeki nie zawrócisz

June 07 2019

07:32
Potkneliśmy się o siebie
jak o pustą butelkę rumu
Nie udało się od razu, połamałaś paznokcie
Pozbawiony twarzy tłum patrzy
Aż poleje się krew

Nie mieliśmy wtedy domu
Zdawało się, że nie kłamałaś
Gdy dzień spotkał noc
Na dnie butelki rumu

Przyrzekliśmy szybki koniec
Nadszedł dzień
Wiatr zatrzepotał szybami okien
Księżyc bladł w gorączce
Jak krew w twoich oczach

Smutek skroplił rosę, pobiegł cięciwą twarzy
Skonał w kąciku ust
Bezlitośnie otwartych, ostrych jak noże
W tej operze brakowało nut

Policzyłem twoje spojrzenia
Szukając w nich świtu
Aż polała się krew

Znalazłem chaos
Złamaną nadzieję
Że przybędzie sen

Gdy pękają usta i nadchodzi zwątpienie
Weź nas w objecia 
Morfeuszu
Brakuje nam ciebie

My zawsze czekamy na świt
Aż poleje się krew

February 13 2019

18:45
3302 ea6e 500
Reposted fromfungi fungi viafinka finka

October 05 2018

15:47
7325 4199 500

September 23 2018

11:57
Dziecko, które jest źle traktowane, nie przestaje kochać rodziców. Przestaje kochać siebie
09:03
Sześćdziesiąt kilometrów na godzinę
To jest prędkość ucieczki
Ciała niebieskie to nie ludzie
A Wenus łatwiej opuścić
Niż wrócić do tych którzy zostali na Ziemii

Za godzinę będę tak daleko
Że zapomnę o waszych objęciach
Będę żałował tylko tych kwiatów
Których nie wręczyłem twojej żonie

Tak daleko jakby nas nie było
Za godzinę będziecie pocztówką z pięknego miejsca, które nazywałem domem

Za dwie godziny będę udawał
Bardzo poważnego człowieka
Będę parzył kawę, prasował koszulę
Będę się uśmiechał

Prędkość ucieczki nie jest ważna
Skoro wyruszyłem
Sześćdziesiąt kilometrów dalej
Zabawiam się w astrofizyka

Bo dziękować przywykłem
A wdzięczność jest za mała
Żeby sprostać zadaniu
Żeby nie obrazić was

Niewystarczalnością słowa rodzina


August 17 2018

23:43
W powietrzu nigdy nie będzie więcej zapachu
Woni mokrych włosów nie przybędzie od deszczu

Skóra drży protestująco
Jękiem wszystko wybaczy

Nie spętam nikogo
Skoro zaciśniętą dłonią

Płyną woda i krew
Barwiąc skalp na różowo

Pozbawiony Boga ocean łez
Zadziwia mnie nieustannie

Bo ty uśmiechając się ładnie, pytasz

Czy zawsze będziesz kochał mnie tak przykładnie?

Reposted byvalardohaeris valardohaeris

August 16 2018

18:25

Powroty

Wyszedłem dzisiaj z domu

Z zamiarem by kupić broń


Nie mówiąc nic nikomu, nie dałem wam szans

By opóźnić wykonanie wyroku


Patrząc wstecz, to nie pierwszy raz

Kiedy ta druga twarz

Prowadza mnie na spacery po zmroku


Innym razem ciężko pobity

Przelewając łzy do pustego kieliszka

Wspominałem czas, gdy plastikowe bagniska

Na scenie tratwę udawały


Był też taki dzień, kiedy wyszedłem do świata

Niczym nie sprowokowany

Nie mając obowiązków, dysząc jak oszalały

Zatrzasnąłem drzwi, by skorzystać z lata


Wróciłem po wielu godzinach zawiedziony

Włóczyłem się jak kloszard, bez celu

Pamiętam, gdy w telewizji mówili

O samotności, która okrada wielu


I kiedy zupełnie młody, wpakowałem się w kłopoty

Chyba dziewczynie się spodobałem


Zawsze przed czymś uciekałem

I dzisiaj z miną idioty

Wracam do domu nieuzbrojony

Bardzo się cieszę, że w planie dnia

Nadal uwzględniam powroty.

/serio nie wiem co z tą interlinią/

August 06 2018

18:44
"Ci, co śnią za dnia, wiedzą o wielu rzeczach niedostępnych dla tych, co śnią tylko nocą".
[Edgar Allan Poe, "Eleonora", tłum. Wojciech Szukiewicz]
FB, Miasto poezji
Reposted bythinkmorelisiazupa

August 05 2018

06:19
Sam siebie prześladuję
Ciągle przeciw sobie knuje

Mierzę z błędem, stawiam w kącie
Chyba ktoś się oszukuje

Stawiam sobie pytania bez odpowiedzi
Później tego nienawidzę
I choć serca nigdy się nie wstydzę
Ciągle tylko gówno widzę.

Mawiamy, że świat jest zły
Nic nas czeka, tylko znój i łzy
Kochamy na zawsze każdego człowieka,
Ty i ja
Moje odbicie, tak naprawdę kaleka

Kto nad światem się zlituje?
Czy ktoś oprócz mnie pojmuje
Że prędzej sam się zamorduje
Niż niewinności odmówię szans.


July 30 2018

05:54
Pożegnanie.

Mówimy żegnaj jak mówimy cześć
Kocham jak w porządku

Czekamy jak pies
Zbici jesteśmy na kwaśne jabłko

Mylić się chcemy tylko raz
Jesli czekamy to i wieczność

Żegnamy sie krotko
Zawsze za krótko

Bo i po co
Znowu kogos poznawać w biedzie

July 28 2018

05:45
Cała energia w gorączkowej optymalizacji własnego znieczulenia.
05:25
Samotność to skała spękanej żarem pustyni.
Umierasz kiedy wszystko ci jedno. 
Głód, zmęczenie, choroba, ból bledną z każdą chwilą, jak stare, znoszone, brudne, obszczane dżinsy.
Do tego są za duże, bo schudłeś dziesięć kilogramów w dwa tygodnie
Przed śmiercią powstrzymuje cię biologicznie bezwolna straż
instynktu przetrwania.
Pustelnik pod strażą.
I w tej samotni żywisz się pająkami.
Jest ciemno.

July 26 2018

12:28
Świat łamie każdego i potem niektórzy są jeszcze mocniejsi w miejscach złamania. Ale takich, co nie dają się złamać, świat zabija.
— Ernest Hemingway – Pożegnanie z bronią

July 25 2018

19:43
O płaczącej kobiecie

Nikt nie widzi i nie czuje
Kiedy pod skórą szaleją zęby, szczypce
Gdy pod kością czołową rój owadów
Wygwizduje obelgi kłami żuwaczek

Na ławeczce w parkowym zaciszu siedziała kobieta
Wspierając twarz na dłoniach, wyłapywała potoki łez
Zanosząc się szlochem, z trudem tłumiła owadzi wizg
Samotna w walce z setką par rozrywających tęsknot
Opłakiwała kogoś.

Ktoś powinien zapytać: "Co ci się stało człowieku?'
Ktoś powinien coś zrobić.
Zatrzymać się.

Czy możesz odwrócić wzrok?

Wiesz jak trafić do najbliższego parku?


18:43
Rozpacz start.
05:02
Plans made to be executed at a later point in time
"The truth is what we make it
Not what you see, so ask no questions."
And derisive comments, disregard
And humiliation are what we reap from trying to change
They know now exactly where they stand and kneel
Mostly the latter, it's been building up to this all along
Every meticulous step. And it was missed by all of us
Walls built out of self righteousness will keep us apart
And now we are easier targets
So those in favor take note to exploit every weakness that we show you
Almost as if we want to be destroyed. Yes, we do have a death wish. So do your worst

July 18 2018

20:30
Dzisiaj muzyka to wszystko co mam. 

July 17 2018

04:52
Spojrzałem dzisiaj na moją biblioteczkę dokonując zestawienia, które z książek czytałem, a które nadal czekają na mój afekt. Wiele z nich się nie doczeka, zawsze szkoda mi było czasu na słabą literaturę. Mimo to przyjemnie zamrowiła mnie myśl, że przez resztę życia mogę przeczytać tyle książek, ile tylko zapragnę. Pierwszy raz podekscytowałem się myśląc o upływającym czasie. To nowe.
Reposted byinspiracyjna inspiracyjna
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl